Jak nauczam

czyli co jest dla mnie ważne w nauczaniu mateamtyki i dlaczego to przynosi efekty

Myślenie do podstawa

Matematyka to nie liczenie, to przede wszystkim myślenie.

Nauczanie matematyki to w głównej mierze praca nad tym by uczeń uwierzył w to, że ma racje. Uwierzył, że dobrze myśli.

Tak, dobrze czytasz. Nauczanie matematyki to nauka wiary w siebie. Bez niej często oddana zostaje pusta kartka na sprawdzianie.

Podczas korepetycji często zamiast uczyć jak rozwiązać zadanie, najpierw muszę zrobić porządek w głowie mojego ucznia.

Trzeba pozbyć się u ucznia starych nawyków związanych z nauką matematyki.

Często słyszę: „Nie wiem jak to policzyć”, „nie potrafię nic z matematyki”, „to dla mnie za trudne”, ” muszę tu być, starzy za to płacą, ja nie będę nic liczyć, dam Tobie kasę, jesteśmy kwita”.

To tylko jedne z nie licznych. W taki sposób człowiek broni się przed nowym, przed nieznanym, oraz często w przypadku nastolatków przed tym, że zaczną zdobywać dobre oceny i zmieni im się status społeczny na kujona.

Porządki w głowie

Nauka matematyki to zmiana myślenia ucznia i jego rodziców.

Ponadto brak wiary w siebie powoduje to, że uczeń nawet nie próbuje rozwiązać zadania. Po dłuższej rozmowie z uczniem oraz jego obserwacji (sposobu myślenia oraz rozwiązywania zadań) widać jak na dłoni.

Uczeń wie. Uczeń ma wiedzę. Uczeń nie wierzy w to, że wie i że ma tą wiedzę.

Pokręcone? No trochę. Od tego jestem, żeby tą sytuację odkręcić.

Często uczniom daje do rozwiązania zadania z gwiazdką, o większym poziomie trudności, ale tylko wtedy gdy nie wiedzą tego.

Znów pytanie dlaczego tak robię?

Chcę pomóc odbudować brak wiary w swoje umiejętności matematyczne. Zadziwiające jest to, gdy uczeń wylicza wszystkie zadania z gwiazdką, a tych bez gwiazdki nie rusza.

Po raz kolejny chcę podkreślić, że na początku naszej wspólnej drogi robimy porządek w głowie.

I tu kolejna część mojej filozofii, praca z uczniem by w siebie uwierzył, że ogarnie. Dodam więcej, Ci z pozoru „słabi uczniowie” bardzo dobrze rozumieją matematykę, tylko po prostu nie próbują, bo po co? Mają łatkę, że nie rozumieją matematyki, to dzięki temu mają mniej do nauki, nie muszą już nic więcej robić.

A to tak nie działa.

Najcudowniej jest gdy rodzice są dużym wsparciem dla ucznia, dlatego chcę mieć kontakt z rodzicami. Wiem, że nie zawsze jest to możliwe, lecz dla mnie  idealną sytuacją jest współpraca korepetytor – uczeń – rodzic. 

Po co mi kontakt z rodzicem? 

Chcę pomóc także rodzicom w zrozumieniu tego z czym mierzy się teraz ich dziecko. Często początek porządków w głowie jest dla ucznia dość wymagający. Zmiany starych nawyków myśleniowych „nie potrafię, matematyka jest do bani!”, zmieniamy razem na „potrafię, to jest łatwe!”.

Chcę by rodzic miał świadomość, że dla mnie najważniejsze jest by ich dziecko miało pewność i świadomość matematyczną. Pierwsze zajęcia głównie polegają na nadrobieniu zaległości, jeśli ich nie ma to od razu zabieramy się za porządki i usystematyzowanie dotychczasowej wiedzy.

Jeśli rodzic nie chce mieć kontaktu na bieżąco ze mną, to też jest ok. 

Idiota matematyczny

NIE ISTENIEJE

Dla mnie nie istnieje taka osoba jak idiota matematyczny, każda osoba jest w stanie ogarnąć matematykę, tylko potrzebna jest odpowiednia atmosfera i czas.

Tak czas jest bardzo potrzebny. 

Często uczeń ma ogromne zaległości i przez to nie może poradzić sobie z bardziej zawiłymi tematami.

Owszem, można go nauczyć rozwiązywać dany typ zadań, by zaliczył sprawdzian na 2 lub 3, ale jaki jest wtedy sens nauki?

Ja wolę nadrobić zaległości z uczniem, bo wtedy zaczyna go cieszyć matematyka i zaczyna widzieć sens w niej.

Uczeń odkrywa, że każdy dział jest ze sobą połączony, coś wspaniałego!

Z matematyką jest jak z treningiem na siłowni. Na początku nie widać efektów żmudnej i ciężkiej pracy, aż w pewnym momencie każdy patrzy z podziwem. Czas i cierpliwość.

Dlatego moja metoda przynosi efekty.

Ja lubię budować coś na stałe, od fundamentów.

Nie lubię łatać dziur – mam tu na myśli uczenie wyrywkowo do danego sprawdzianu, gdy uczeń nie wie jak się np. mnoży ułamki, mówiąc ogólniej gdy ma duże braki to na łataniu dziur daleko się nie pojedzie. Prędzej czy później trzeba nadrobić to co umknęło kiedyś i moim zdaniem najlepiej jest to zrobić od razu.

Tutaj LINK przeczytasz więcej jak prowadzę korepetycje indywidualne i dlaczego nie wymagam by uczeń liczył zadania domowe 🙂

Zapraszam również do darmowej wiedy na moim youtube LINK 

Nauka z Youtube

YouTube to inny sposób nauki matematyki.

Na moim kanale znajdziesz mnóstwo filmików w których tłumaczę zadania.